niedziela, 30 kwietnia 2017

Stara baba


Ludzie z natury uwielbiają narzekać. A to za zimno, za ciepło, znowu pada, za gorąco. Boli noga, ręka, ząb, kolano, oko, palec u nogi, złamany paznokieć. Powracająca alergia, znowu przeziębienie, natłok obowiązków. Wygląda się za grubo, jak tyczka,
„Zośka, ale masz grube udziska!”.


 Narzekanie ma swoje plusy. Pozwala wyzbyć się złej energii, która w nas siedzi. Sporadycznie stosowane potrafi dać wytchnienie. W nadmiarze psuje humor i dołuje. Dobrze wiem (na własnym przykładzie), że każdy z nas potrzebuje czasem chwili wytchnienia, wysłania komunikatu w postaci natrętnej wiązanki. Luzik. Jest tylko jedna fraza, która sprawia, że czuję małego krasnala kłującego patykiem w ramię - „Jestem na to za stary/a”.                                             
 Brr. Nie znoszę. Nie dlatego, że boję się starości lub brak mi szacunku do starszych osób. Wręcz przeciwnie. Uważam, że bycie „starym” to stan umysłu.                                             
 Kiedy ktoś w mojej obecności krytykuje się za wiek, zawsze mówię: „Starzy to są ludzie po setnych urodzinach”. Wiadomo, im człowiek dłużej kroczy po świecie jego ciało stopniowo nudzi się, zaczyna męczyć bardziej niż kiedyś. Zdarza się, że zaczyna odmawiać posłuszeństwa. To naturalne, tak działamy. Rośniemy, kwitniemy, przekwitamy – zakodowane. W dużej mierze od nas samych –
i odrobiny szczęścia – zależy jak będziemy czuli się za kilkanaście, kilkadziesiąt lat. Dlatego nie pal, kochanie
😉 Los będzie jedynie rzucał przeszkody miedzy nogi. Czy brak dawnej formy skazuje na dożywotni wyrok aresztu domowego z zaleceniami siedzenia w fotelu bujanym dziergając sweterki dla wnuków? Ewentualnie oglądając telewizor?
Nie, to tak nie działa. Boli mnie, że niektórzy naprawdę myślą w ten sposób.                                                                                                                                   
 Zabawne, nie da się powiedzieć od którego roku życia osobę można uważać za „starą”. Jedni sądzą, że magiczna granica to dzień osiemnastych urodzin, inni oskarżają czterdziestkę, pięćdziesiątkę, co kolejny jubileusz. Określić tak też można pięciolatka, który jest starszy od swojej młodszej siostrzyczki. Starszy, ale nie stary!                                                             

 Pomyślicie: „Co się tak do tego przyczepiła?” Nie mam nic przeciwko używaniu tego słowa, w żartach. Biorąc je na poważnie samo narzuca ograniczenie. Powszechnie przyjęło się, że ludzie z większym życiowym doświadczeniem odrzucani są na boczny tor, bo swoje już przeżyli. Z drugiej strony persony same mówią o sobie: „Jestem za stary, żeby coś zrobić”.  Zastanawiam się wtedy czy naprawdę tak myślą. Jest kilka opcji:                           
1) boją się ryzyka                             
2) chcą ustąpić miejsca młodszym                          
3) ulegli naciskom otoczenia, zaczęli wierzyć, że im „nie wypada”   
                                           
 Guzik! Wypada. Nie chce mi się wierzyć, że większość z nich nie jest na siłach aby tego „czegoś” dokonać. Wiecie kto mi ogromnie imponuje? Dziarski Dziadek. Jest idealnym przykładem na to, że jak się chce to się da. Nie będę rozpisywać się na jego temat, tego człowieka trzeba zobaczyć
i posłuchać, choćby obejrzeć z nim wywiad. Zachęcam. Dodatkowo, to osoba, której zdjęcia bez uśmiechu jeszcze nie widziałam. Kolejną postacią godną poznania jest Danuta Szaflarska. Reportaż pt. „Inny świat”, opowiadający o jej życiowych wzlotach i upadkach jest niesamowitym oparciem, także motywacją. Nie sądzę, że ktoś odważyłby się nazwać ją kiedyś „starą babą”.        
                                                                                               
 To tylko dwa przykłady. Takich ludzi jest wiele, wiele więcej. Wystarczy rozejrzeć się dookoła. Coraz częściej słyszy się o aktywności seniorów. Tańczą i śpiewają w zespołach, uczą się nowych języków, obsługiwać komputery, malują, tworzą – odkrywają nowe pasje. Podziwiam ich nie tylko za to, że działają. Za odwagę. Umieją zebrać się w sobie, znaleźć coś nowego, realizować siebie. „Nie ważne ile masz lat, ważne na ile się czujesz” – popularne i jakie prawdziwe.     

 Kobieta po czterdziestce z niebieskimi pasemkami na włosach skacze ze spadochronem? Odlot (dosłownie). Jestem jak najbardziej za. Znacie już moje podejście do tematu. Podsumuję je słowami Wojciecha Młynarskiego:


I myśli stan, punkt widzenia
U mnie nie zmienia się w starość
Bo ja wśród barwnych różności
W życiu jak w sklepie za szybą
Umiem nie wybrać starości
A przecież starość to wybór





Pozdrawiam, s.b





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz