
Ludzie
z natury uwielbiają narzekać. A to za zimno, za ciepło, znowu pada, za gorąco. Boli
noga, ręka, ząb, kolano, oko, palec u nogi, złamany paznokieć. Powracająca
alergia, znowu przeziębienie, natłok obowiązków. Wygląda się za grubo, jak
tyczka,
„Zośka, ale masz grube udziska!”.
„Zośka, ale masz grube udziska!”.
Narzekanie
ma swoje plusy. Pozwala wyzbyć się złej energii, która w nas siedzi.
Sporadycznie stosowane potrafi dać wytchnienie. W nadmiarze psuje humor i
dołuje. Dobrze wiem (na własnym przykładzie), że każdy z nas potrzebuje czasem
chwili wytchnienia, wysłania komunikatu w postaci natrętnej wiązanki. Luzik.
Jest tylko jedna fraza, która sprawia, że czuję małego krasnala kłującego
patykiem w ramię - „Jestem na to za stary/a”.
Brr.
Nie znoszę. Nie dlatego, że boję się starości lub brak mi szacunku do starszych
osób. Wręcz przeciwnie. Uważam, że bycie „starym” to stan umysłu.
Kiedy
ktoś w mojej obecności krytykuje się za wiek, zawsze mówię: „Starzy to są
ludzie po setnych urodzinach”. Wiadomo, im człowiek dłużej kroczy po świecie
jego ciało stopniowo nudzi się, zaczyna męczyć bardziej niż kiedyś. Zdarza się,
że zaczyna odmawiać posłuszeństwa. To naturalne, tak działamy. Rośniemy,
kwitniemy, przekwitamy – zakodowane. W dużej mierze od nas samych –
i odrobiny szczęścia – zależy jak będziemy czuli się za kilkanaście, kilkadziesiąt lat. Dlatego nie pal, kochanie 😉 Los będzie jedynie rzucał przeszkody miedzy nogi. Czy brak dawnej formy skazuje na dożywotni wyrok aresztu domowego z zaleceniami siedzenia w fotelu bujanym dziergając sweterki dla wnuków? Ewentualnie oglądając telewizor?
Nie, to tak nie działa. Boli mnie, że niektórzy naprawdę myślą w ten sposób.
i odrobiny szczęścia – zależy jak będziemy czuli się za kilkanaście, kilkadziesiąt lat. Dlatego nie pal, kochanie 😉 Los będzie jedynie rzucał przeszkody miedzy nogi. Czy brak dawnej formy skazuje na dożywotni wyrok aresztu domowego z zaleceniami siedzenia w fotelu bujanym dziergając sweterki dla wnuków? Ewentualnie oglądając telewizor?
Nie, to tak nie działa. Boli mnie, że niektórzy naprawdę myślą w ten sposób.
Zabawne,
nie da się powiedzieć od którego roku życia osobę można uważać za „starą”.
Jedni sądzą, że magiczna granica to dzień osiemnastych urodzin, inni oskarżają
czterdziestkę, pięćdziesiątkę, co kolejny jubileusz. Określić tak też można
pięciolatka, który jest starszy od swojej młodszej siostrzyczki. Starszy, ale
nie stary!
Pomyślicie: „Co się tak do tego przyczepiła?” Nie mam nic przeciwko używaniu tego słowa, w żartach. Biorąc je na poważnie samo narzuca ograniczenie. Powszechnie przyjęło się, że ludzie z większym życiowym doświadczeniem odrzucani są na boczny tor, bo swoje już przeżyli. Z drugiej strony persony same mówią o sobie: „Jestem za stary, żeby coś zrobić”. Zastanawiam się wtedy czy naprawdę tak myślą. Jest kilka opcji:
Pomyślicie: „Co się tak do tego przyczepiła?” Nie mam nic przeciwko używaniu tego słowa, w żartach. Biorąc je na poważnie samo narzuca ograniczenie. Powszechnie przyjęło się, że ludzie z większym życiowym doświadczeniem odrzucani są na boczny tor, bo swoje już przeżyli. Z drugiej strony persony same mówią o sobie: „Jestem za stary, żeby coś zrobić”. Zastanawiam się wtedy czy naprawdę tak myślą. Jest kilka opcji:
1) boją się ryzyka
2) chcą ustąpić miejsca
młodszym
3) ulegli naciskom
otoczenia, zaczęli wierzyć, że im „nie wypada”
Guzik! Wypada. Nie chce mi się
wierzyć, że większość z nich nie jest na siłach aby tego „czegoś” dokonać.
Wiecie kto mi ogromnie imponuje? Dziarski Dziadek. Jest idealnym przykładem na
to, że jak się chce to się da. Nie będę rozpisywać się na jego temat, tego
człowieka trzeba zobaczyć
i posłuchać, choćby obejrzeć z nim wywiad. Zachęcam. Dodatkowo, to osoba, której zdjęcia bez uśmiechu jeszcze nie widziałam. Kolejną postacią godną poznania jest Danuta Szaflarska. Reportaż pt. „Inny świat”, opowiadający o jej życiowych wzlotach i upadkach jest niesamowitym oparciem, także motywacją. Nie sądzę, że ktoś odważyłby się nazwać ją kiedyś „starą babą”.
i posłuchać, choćby obejrzeć z nim wywiad. Zachęcam. Dodatkowo, to osoba, której zdjęcia bez uśmiechu jeszcze nie widziałam. Kolejną postacią godną poznania jest Danuta Szaflarska. Reportaż pt. „Inny świat”, opowiadający o jej życiowych wzlotach i upadkach jest niesamowitym oparciem, także motywacją. Nie sądzę, że ktoś odważyłby się nazwać ją kiedyś „starą babą”.
To tylko dwa
przykłady. Takich ludzi jest wiele, wiele więcej. Wystarczy rozejrzeć się
dookoła. Coraz częściej słyszy się o aktywności seniorów. Tańczą i śpiewają w
zespołach, uczą się nowych języków, obsługiwać komputery, malują, tworzą –
odkrywają nowe pasje. Podziwiam ich nie tylko za to, że działają. Za odwagę.
Umieją zebrać się w sobie, znaleźć coś nowego, realizować siebie. „Nie ważne
ile masz lat, ważne na ile się czujesz” – popularne i jakie prawdziwe.
Kobieta po czterdziestce z
niebieskimi pasemkami na włosach skacze ze spadochronem? Odlot (dosłownie). Jestem jak najbardziej za. Znacie już
moje podejście do tematu. Podsumuję je słowami Wojciecha Młynarskiego:
I myśli stan, punkt widzenia
U mnie nie zmienia się w starość
Bo ja wśród barwnych różności
W życiu jak w sklepie za szybą
Umiem nie wybrać starości
A przecież starość to wybór
Pozdrawiam, s.b
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz